Trenerka · przeglądarka
Wszystko, co wymaga miejsca na ekranie. Nic do instalowania.
- Biblioteka ćwiczeń FCI z własnymi etapami
- Plany, szablony i kopiowanie tygodnia
- Podgląd tygodnia całej grupy
- Wyniki zawodów i zestawienia strat
Piesgres łączy plan od trenerki, dziennik treningów i oceny sędziego. Trenerka układa tydzień w przeglądarce, kursant odhacza trening w iPhonie jednym tapnięciem, a po zawodach przy każdym ćwiczeniu widać, jak było trenowane.
Plan składam z gotowych klocków. W bibliotece są ćwiczenia z regulaminu FCI dla klas 1–3, a każde rozbijam na własne etapy nauki. Do zadania dopisuję cel, np. „5 powtórzeń” albo „2 minuty”, i krótką wskazówkę, czasem z linkiem do filmu.
Biblioteka niczego nie narzuca. Etapy to mój warsztat, a własne ćwiczenia, np. zabawy na motywację, dodaję obok tych z FCI.
Kolejny tydzień zaczynam od „Skopiuj poprzedni tydzień” i zmieniam tylko to, co się przesunęło. Szablon, np. „Klasa 1, sześć tygodni przed startem”, przypisuję całej grupie naraz.
Potem poprawiam plan psa, który akurat potrzebuje czegoś innego. Reszta grupy zostaje na szablonie.
Otwieram aplikację na iPhonie i widzę jeden ekran: „Dziś”. Zwykle trzy do sześciu zadań, przy każdym ćwiczenie, etap i cel. Wskazówka trenerki jest pod spodem, kiedy jej potrzebuję.
Mam dwa psy, więc między ich planami przełączam się jednym tapnięciem. Pierwszy raz wchodzę z linku albo kodu QR od trenerki, bez wymyślania hasła.
Przy każdym zadaniu są trzy duże przyciski: poszło, tak sobie, nie poszło. Jedno tapnięcie zapisuje wynik. Nie ma formularza ani przycisku „zapisz”.
Na placu często nie ma zasięgu. Zapis zostaje w telefonie i wysyła się sam, gdy wrócę do sieci. Jeśli chcę, liczę powtórzenia, dyktuję notatkę albo dodaję link do filmu ze swojej chmury.
Gdy trening odpada, naciskam „Dziś nie trenuję” i wybieram powód: choroba, cieczka, pogoda, brak czasu albo odpoczynek.
Trenerka nie musi zgadywać, co znaczy pusty dzień, i nie musi o to dopytywać.
Po tygodniu widzę przy każdym psie, co było w planie, co zrobione i jak kursant to ocenił. Puste dni mają powód, a notatki i linki do filmów są przy zadaniu.
Na tej podstawie układam następny tydzień, zamiast zbierać relacje z pięciu rozmów.
Po starcie oceny za każde ćwiczenie trafiają do Piesgresu: ręcznie albo ze zdjęcia karty ocen, które telefon odczytuje na miejscu. Na serwer idą same oceny, bez zdjęcia.
Obok każdej oceny widać, ile razy ćwiczenie było trenowane w ostatnich tygodniach i jak kursant je oceniał. Kwadrat dostał 6, a w sześć tygodni był w planie trzy razy.
Strata to różnica do dziesiątki pomnożona przez współczynnik ćwiczenia. Zsumowana dla całej grupy pokazuje, co wziąć na najbliższe warsztaty. Osobno widzę listę zer, bo zero kosztuje najwięcej.
Przy kilkunastu psach i kilku startach statystyka niczego nie udowodni, więc Piesgres pokazuje zestawienia i trendy, a nie „korelacje”. Wnioski wyciągam sama.
Trenerka widzi tylko swoich kursantów, a kursant tylko swoje psy. Nie ma rankingów ani porównań z innymi z grupy.
Filmy i zdjęcia zostają w chmurze kursanta, w Piesgresie jest tylko link. Plany, dzienniki i oceny są na serwerach w Unii Europejskiej.
Każda rola ma swoje urządzenie i tylko to, czego w nim potrzebuje.
Wszystko, co wymaga miejsca na ekranie. Nic do instalowania.
Jeden ekran na trening, który mieści się w przerwie między powtórzeniami.
Cały Piesgres kręci się wokół pętli, która wraca co tydzień. Trenerka ją zaczyna i kończy, kursant ma w niej dwa kroki, oba w telefonie.
Zawody dokładają do pętli oceny sędziego, ćwiczenie po ćwiczeniu.
Plan układa trenerka. Piesgres pilnuje, żeby nic z niego nie zginęło po drodze na plac i z powrotem.
Sprawdź w Piesgresie.
Piesgres powstaje razem z trenerką obedience i jej grupą. Prowadzisz kursantów albo trenujesz w takiej grupie i chcesz spróbować? Napisz, jak dziś pracujecie.